Kosmetyczni ulubieńcy marca 🙂

Marzec już za nami a ja nie miałam kiedy opisać moich ulubieńców minionego miesiąca. Wśród nich znalazło się wiele produktów z kolorówki ale zdecydowany prym wiodą maseczki do twarzy… Zapraszam 🙂

 

Zacznę od twarzy i jej pielęgnacji.

 

Eisenberg Pure White – Tonik Balancing Lotion, Eisenberg Parisserum Comforting Calming Serum, Korres – Wild Rose Exfoliating Cleanser
Od kilku tygodni po niezawodnym toniku Shiseido Ibuki zaczełąm stować Eisenberg Paris – Pure White Balancing Lotion – Tonik, który nadaje się do skór mieszanych. Oprócz tego, że świetnie oczyszcza (to oczywista oczywistość ;)) zwęża pory i pozostawia skórę czystą i świeżą, ale nie ściągniętą. Do tego jest wydajny, ale to cecha większości kosmetyków marek premium.
Na drugi ogień mam serum Eisenberg Paris Comforting Calming Serum. Stosuje je od niedawna, ale już je polubiłam. Wycisza moją cerę, która jest kapryśna – potrądzikowa, mieszana ze skłonnością do naczynek. Serum przynosi ulgę skórze, nawilża. Jest tak delikatne, ze można stosować je także na powieki!!!
Trzecim produktem do skóry jest produkt do codziennej pielęgnacji od Korres – Exfolianting Cleanser z linii Wild Rose. Zapach dzikiej róży!, przyjemna, bardzo gęsta ale kremowa konsystencja, delikatny peeling  – tym podbiło moje serce. Codzienny demakijaż zamienił się w moją codzienną przyjemność.
Shiseido – IBUKI Beauty Sleeping Mask, Sephora – Mud Mask purifying and mattifying, GlamGlow – Powermud
W tym miesiącu maseczki były w użyciu wielokrotnie… Shiseido Beauty Mask to nowość od Shiseido i dopiero od niedawna jest w sprzedaży. Przyjemna lekko chłodząca i żelowa formuła, opakowanie, które jest małym dziełem sztuki (minimalizm w czystym wydaniu), ale przede wszystkim działanie – za to pojawiła sie tutaj. Skóra jak u niemowlaka to mało powiedziane… To, co jest w niej najfajniejsze, to fakt, ze nic nie musimy robić – nakładam maskę przed spaniem i się kładę, rano zmywam buzię i czuje różnicę…
Drugą maską jest oczyszczająca maseczka Sephory – Mud Mask puryiffying & mattifying. Glinka sprawia, że skóra jest oczyszczona a przy regularnym stosowaniu skóra mniej się przetłuszcza. Plus dla Sephory za nowe opakowania.
Podobne działanie oczyszczające ma maseczka GlamGlow, która w marcu także często lądowała na mojej skórze i pewnie póki mi się nie skończy będzie moim stałym bywalcem w toalecie (choć z wszystkich maseczek tej marki moim faworytem jest czarna maseczka bankietowa – nie ma sobie równych).
lakier Catrice – nr 107 Robinson Coralsoe, Vita Liberata – puder Trystal Minerals, Tusz Smashbox – X-Rated
Proszę Państwa, wchodzimy w kolorówkę… Na pazurkach nosiłam lakier Catrice z wiosennej kolekcji nr 107 Robinson Coralsoe (tak, taka nazwa! :)) Ładny kolor, szeroki pędzelek i super cena. Czego można chcieć więcej?
Mineralny puder Vita Liberata Trystal Minerals to samoopalający puder brązujący. Ładnie podkreśla opaleniznę lub wydobywa jej kolor. Przyjemny w używaniu, najlepiej stosować go przy użyciu pędzelka z opakowania.
Tusz Smashbox – X-Rated – mega wydłuża rzęsy, dobrze je rozczesuje. Opakowanie – ultrakosmiczne ale jak się pięknie prezentuje na toaletce…
IsaDora – poczwórne cienie 05 Nude Rose, Twist-Up Matt Lips, Catrice – Velvet Brow Powder Artist, Sisley Paris – korektor Phyto Cernes Eclat, BARWA – Barwy Harmonii zel pod prysznic White Musk
Z moich ulubieńców muszę pokazać nowości IsaDory  – zestaw cieni 05 Nude Rose i matowa szminkęTwist Up Matt Lips. Matowe usta stały sie moją ulubioną formą ostatnio i myślę, że ten trend przetrwa u mnie do końca wakacji (jeśli nie dłużej). Swatche kolorków macie tu.
Pokazywałam już Wam korektor do oczu Sisley Paris. Nie mógł się tu nie znaleźć, bo jest dla mnie ostatnim odkryciem. Pięknie zakrywa cienie pod oczami, nawilża delikatną skórę i nieco ją rozświetla. To kosmetyk 2-3 w 1, który zajmuje mało miejsca a robi wiele.
Brwi w marcu podkreślał cień Catrice Velvet Brow Powder Artist. Ciekawa formuła, dobrze się trzyma i świetnie spełnia swoje zadanie – podkreślone brwi…
BARWA – Barwy Harmonii White Musk – to żel pod prysznic z pompką, który ma niemal niewyczuwalny zapach. Bardzo go polubiłam i używam wtedy gdy mam dość mocno zapaszystych produktów do kąpieli.
AVON – True Color (od prawej) Red Supreme, Perfectly Nude, Psh Metal i Coral Fever)
Nowość IsaDory to nie jedyny matowy produkt w moich ulubieńcach. Marka AVON wprowadziła na rynek nowe kolory szminek True Color. Kolory są piękne – od nude po czerwienie i bordo. Każda znajdzie coś dla siebie. Szminki nie wysuszają ust i całkiem długo się trzymają.

 

Moim ostatnim ulubieńcem jest serum do rzęs 4Lashes. Działa! Gdybym jeszcze pamiętała o jego regularnym stosowaniu to pewnie miałabym rzęsy do nieba, a tak są po prostu dłuższe… Wiele z Was pisało mi, że znacie to serum i polecacie. Ja również teraz mogę polecić.

 


Co się Wam najbardziej spodobało z moich ulubieńców? 



Kontent oraz zdjęcia pozyskane z archwialnej wersji strony – Pracownia Przyjemności.
Autorem i właścielem tekstów jest poprzedni właściciel strony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *