Eisenberg Paris – serum wyszczuplające – czyli jak pozbyłam się cellulitu za pomocą kremu

Oj, ile z Was chciałoby się pozbyć cellulitu lub wyszczuplić swoją sylwetkę – ręka do góry.
Firmy mamią nas obietnicą cudownego wyszczuplenia ud, brzucha, całej sylwetki, chodzimy na kosztowne zabiegi, które mają na celu zrobić z nas modelki i… zwykle na obietnicach się kończy.
Mi też nikt nie wmówi, że krem czy zabieg pomoże nam stracić -10cm w udach sam z siebie. Cudów nie ma! Ale była późna wiosna, do lata coraz bliżej, a właściwie moje wakacje miały się rozpocząć już za miesiąc i w ciepłych krajach miałam wskoczyć w bikini, a tym samym pokazać swoje ciałko…
Eisenberg lansował nowy produkt wyszczuplający, który – pomyślałam – jak wiele innych które wcześniej używałam pewnie nawilży skórę i tyle. Ale postanowiłam dać mu szansę i wypróbować opakowanie, które dały mi dziewczyny z Eisenberg Paris do testów. I wierzcie lub nie, ale zachwalam ten produkt znajomym, które chcą pozbyć się cellulitu i wyszczuplić uda. Domyślacie się pewnie dlaczego. Ale żeby nie było – to serum wprowadziłam razem z kilkoma zmianami w swoim stylu życia. Jeśli chcecie dowiedzieć się, co robiłam, że moje uda i pośladki się pięknie ujędrniły, przeczytajcie wpis do końca.

 




 

 

 

Używanie serum zbiegło się w czasie z lekką zmianą moich przyzwyczajeń. Zimą zapadam jak niedźwiedż w sen i trudniej mi się zmusić do uprawiania sportu. Wiosną i latem chętnie jeżdżę na rowerze, a w tym roku także biegam. Ale nie, od razu piszę – nie są to dystanse maratońskie, zwykle 3-5 km, ale tyle mi wystarcza. Postanowiłam, że będę biegać co najmniej 3 razy w tygodniu,ale zdarzały się tygodnie, w których taką krótka przebieżkę miałam i 5 razy. Do tego dodałam ćwiczenia na pośladki – przeglądałam, czytałam, oglądałam różne propozycje i wybrałam kilka prostych ćwiczeń – wypadów i unoszeń nóg, które mogłam zrobić nawet w garderobie przed ubraniem się.
Moja skóra była jednak nie tak jędrna jakbym chciała, a cellulit był widoczny na pośladkach. I myślałam, że tak musi pozostać…
Nie wierzyłam, że krem może zadziałać i nawet się na to nie nastawiałam. To chyba najśmieszniejsze… Miałam dosłownie 3 tygodnie do wyjazdu, gdy postanowiłam, że zastosuje serum sumiennie – codziennie rano, żeby móc stwierdzić czy działa i przygotować jego recenzje… I szczerze pisząc nie wierząc w cudotwórcze działanie serum i nie zwracałam uwagi na swoje pośladki.
Na wakacjach założyłam kostium i zdziwiłam się pozytywnie, bo w miejscu, w którym był cellulit i kilka drobnych rozstępów teraz widziałam jędrną skórkę. Wiecie jak to jest – codziennie widzi się swoje ciało, wsmarowuje kremy nieco bezwiednie bo zna się je na pamięć… Aż tu nagle człowiek sobie uświadamia – I did it! Wow! 0 cellulitu! Teraz ze względu na upały odpuściłam sobie nieco z bieganiem, serum stosuje raz na 1,5 tygodnia, więc skóra nie jest już tak bosko napięta jak poprzednio, ale wciąż wygląda świetnie. Wiecie zapewne, że cellulit nie dotyczy jedynie kobiet otyłych, mają go nawet chude modelki, a związany jest z tym, co jemy i jaką nasz organizm ma przemianę materii oraz czy gromadzi wodę w organizmie. Mój zdecydowanie zatrzymuje wodę, skórę mam dosyć grubą i uwielbiam węglowodany… Dlatego też jeśli zaczynam jeść mączne rzeczy, odpuszczam ćwiczenia i nie ujędrniam skóry, to mam tendencje do powstawania pomarańczowej skórki. Dlatego też o ciało muszę dbać każdego dnia i racjonalnie podchodzić do swoich wyborów żywieniowych.

 





Kontent oraz zdjęcia pozyskane z archwialnej wersji strony – Pracownia Przyjemności.
Autorem i właścielem tekstów jest poprzedni właściciel strony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *